Mój koniec w OSP.....

Dyskusja o aktualnych wydarzeniach odnoszących się do typowych sytuacji życia codziennego. Informacje z pierwszej ręki obejmujące tematy przyciągające uwagę.

Topic author
furmann
Posty: 18
Rejestracja: wt 06 mar 2012, 15:24
OSP (gm., woj.): łudzkie,polska,europa
Status: Offline

Mój koniec w OSP.....

Post autor: furmann » śr 23 paź 2013, 12:40

Z dniem wczorajszym skończyłem temat związany z działaniem w OSP. Nie żałuje tylu lat spędzonycb w zarządzie działając aktywnie. Odchodzę w poczuciu dobrze zrobionej misji. Być może się wypaliłem, być może mam już dość. A dlaczego odchodzę ? Bo zrozumiałem że praca na rzecz OSP to zwykła strata czasu i pieniędzy.

Przejęliśmy jednostkę po "starych alkoholikach". Była w opłakanym stanie. Dzięki swojej determinacji odnowiliśmy całkowicie remizę, zaopatrzyliśmy ją w odpowiedni sprzęt, wyszkoliliśmy druhów, namówiliśmy wiele osób do zapisania, wymieniliśmy tabor na nowy. Nic nie przyszło łatwo - tym bardziej nic za darmo. Każdy nas sukces kosztował wiele wysiłku i czasu.

Straciłem dla OSP wiele pieniędzy - począwszy od telefonu, benzyny, drobne naprawy i milion rzeczy innych z którymi się nie liczyłem
Straciłem dobrą pracę - szkolenia, załatwnie na gminie, zebrania.
O mało nie rozpadła mi się przez to rodzina - poprostu stawiałem na pierwszym miejscu sprawy straży niż domowe.
Organizacje imprez ( festyny, andrzejki, sylwestry, dnia dziecka itp) Płaszczenie się przed rajcami, sponsorami, PSP. Żebranie po wsi na " nowy sprzęt" Spędzanie godzin na przygotowaniach do zawodów.
Jednostka zwarta i gotowa ...... i co ????? i gówno !!!!!!

Jak za starego zarządu były po 3 wyjazdy do roku to pozostało tak do teraz ( oczywiście same trawy). Co nie znaczy że pożarów czy innych zagrożeń nie ma. Nie wysyłają nas nigdzie, omijają nas w szkoleniach, nie zapraszają na manewry. Nie jesteśmy w KSRG to mamy spadać. Zrozumiałem że czas spedzony na budowaniu dobrobytu jednostki był czasem straconym, a pieniądze zmarnowane.

Walczyliśmy przez pewnien czas z miejscowym LKS-em. Podbieraliśmy im możliwości zarobku ( festyny, kalendarze, środki z rady sołeckiej, 1% podatku) Bo przecież STRAŻ jest NAJWAŻNIEJSZA !!! Teraz chcę ich za to przeprosić. Wiem że te środki lepiej by wykorzystali. Widzę młodych biegających za piłką i warunki jakie daje im klub. Tam sprzęt jest wykorzystywany w całości. U nas poprosty niszczeje. Auto wyjeżdża tylko głównie na imprezy a tak nie powinno być.
Ze straży oczywiście się nie wypisuje. Jak syrena zawyje to pobiegne ile sił w nogach. Ale więcej od siebie nie dam już nic. Wole ten czas spędzić z rodziną. Dlaczego to piszę ? Tak żeby się wyżalić. Zaczynam nowe życie
Awatar użytkownika

podymacz
Posty: 660
Rejestracja: czw 06 maja 2010, 10:24
OSP (gm., woj.): Więcławice gmina Michałowice woj. Małopolskie
Status: Offline

Re: Mój koniec w OSP.....

Post autor: podymacz » śr 23 paź 2013, 13:05

he, he, he, ja rezygnację z członka Zarządu miałem składać chyba z 3 razy, w czasie mojej przygody z OSP. Ale wystarczył raz (raczej trzy razy...), że zobaczyłem jak wiele zależy od nas - ludzi którzy pociągną taką organizację.
Teraz miałem milion spraw do załatwienia. Może nie miałem rozmyślań o decyzji rezygnacji, ale o ograniczeniu swojej aktywności. Ale jak usłyszałem że chłopaki których szkoliłem i wciągałem kiedyś do MDP pojechali na akcję i podejmują się walki o życie osób (w tym roku dwie akcje RKO) to zaraz widzę w tym sens i wzruszam się że to co starałem się budować działa!
I jest tak jak piszesz - w domu sprawy stoją, ale dzięki wspierającej mnie żonie mogę dalej działać.
Zgodzę się że generuje to także nieporozumienia (ta walka o sprzęt i wszystko inne), ale naprawdę to jest warte poświęcenia! Kiedyś, za ileś tam lat jak spojrzysz na to czego udało Ci się dokonać - pomyślisz że masz w tym udział. Ja jadąc koło remizy cieszę się że budynek został ocieplony, wymieniliśmy samochody i jest całkiem spora kadra ludzi.
Nie ma co się wypalać. Musisz może mniej brać na siebie. Trzeba mierzyć siły na zamiary i racjonalnie podejść do wszelkich możliwości. Praca społeczna to bardzo ciężka praca, a najgorzej odpuścić w sposób jaki Ty zamierzasz. Odnajdź radość w tym co robisz i kontynuuj "dzieło tworzenia" profesjonalnej organizacji.
A jak mając 80 lat zostaniesz uhonorowany przez swoich następców (my staramy się dbać o seniorów) to na pewno pomyślisz: "było warto!".
A brak wyjazdów? Nad tym też możesz popracować: pogadajcie z PSP, załatwcie sprzęt np. do zwalczania owadów, pompę szlamową. Dużo mieszkańców zwraca się do nas bezpośrednio w sprawie pomocy.
Nie ma co rozmyślać co się stało złego. Nie zabiło Cię to, a wiesz jak jest: "Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni"

Na koniec coś co Cię odpowiednio zmotywuje.... :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:

http://www.youtube.com/watch?v=tvbyY7oMT2E :D :D :D :D

Topic author
furmann
Posty: 18
Rejestracja: wt 06 mar 2012, 15:24
OSP (gm., woj.): łudzkie,polska,europa
Status: Offline

Re: Mój koniec w OSP.....

Post autor: furmann » śr 23 paź 2013, 13:30

Dzięki za dobre słowo, ale decyzji nie zmienie. Sam już kilka razy chciałem z tym skończyć, ale wracałem i skutek zawsze ten sam. Piszesz że mieliście akcje RKO. My możemy zapomnieć o jakimkolwiek wyjezdzie do wypadku chociaż sprzęt podstawowy do tego mamy
A jak mając 80 lat zostaniesz uhonorowany przez swoich następców (my staramy się dbać o seniorów) to na pewno pomyślisz: "było warto!".
Tego nie oczekuję. Cieszyłbym się bardziej gdyby podziękował mi ktoś komu pomogłem.
najgorzej odpuścić w sposób jaki Ty zamierzasz
to co mam dalej tkwić w tym bagnie ? mam tego dość. Niech się teraz inni martwią. Mają już wszystko ułożone na tacy
A brak wyjazdów? Nad tym też możesz popracować: pogadajcie z PSP, załatwcie sprzęt np. do zwalczania owadów, pompę szlamową. Dużo mieszkańców zwraca się do nas bezpośrednio w sprawie pomocy.
Wstyd się przyznać ale " lizałem dupe w PSP" i to dość konkretnie. Raz nawet zorganizowałem pieczenie świniaka gdzie zaprosiliśmy szychy z PSP. Zapewniali nas że nasz szanują, będą częsciej wysyłać na akcje,że jesteśmy ich ulubioną jednostką itp itd a jak wyszło to możesz się domyślić. Co do owadów to PSP kategorycznie zabrania wyjazdów do takich zagrożeń. Od tego są specjaliści a nie strażacy. Szlamówki mamy dwie. Raz do roku jakąś piwnice wypompujemy i to tyle z jej użytku
"Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni"
Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść - niepokonanym :D :D
Pozdro Podymacz
Awatar użytkownika

seligow
Posty: 679
Rejestracja: pn 15 mar 2010, 13:31
OSP (gm., woj.): Seligów woj.Łódzkie
Lokalizacja: Łowicz
Kontakt:
Status: Offline

Re: Mój koniec w OSP.....

Post autor: seligow » śr 23 paź 2013, 16:57

Panowie, ja chcę tą całą zabawę z OSP pieprznąć po kilka razy do roku, mam w swoim biurku wypełnioną i podpisaną prośbę o skreślenie z listy członków (tylko datę trzeba wpisać) i co? Ano leży tak od 3-4 lat.
Nie da się. To jest jak heroina - uzależnia, nie da się tego rzucić... Jeżeli odejdziesz, to przez miesiąc będzie fajnie, później zacznie Ci czegoś brakować. Po kilku miesiącach dojdą takie nerwy, że głowa mała. To trochę jak z rzucaniem palenia, każdy palący rzucał po kilka razy i większość wraca.
Starszy sikawkowy
Awatar użytkownika

wujo2010
Posty: 436
Rejestracja: ndz 15 maja 2011, 12:10
Status: Offline

Re: Mój koniec w OSP.....

Post autor: wujo2010 » śr 23 paź 2013, 17:05

Dokladnie Kamil :) każda porażka wzmacnia jeszcze bardziej .Ale czasem ludzie patrzą na nas jak byśmy niewiadomo co z tego mieli , a tu same straty i w dodatku druga polowa marudzi . Ale ktoś to robić musi , wypadło na nas więc działajmy bo nikt za nas tego nie zrobi :|

jerzy988
Posty: 343
Rejestracja: ndz 06 sty 2013, 20:57
OSP (gm., woj.): OSP BRONISŁAWOWO gm.sadlinki woj. pomorskie
Status: Offline

Re: Mój koniec w OSP.....

Post autor: jerzy988 » śr 23 paź 2013, 20:26

może furman ma rację raz uderzyć stanowczo zerwać z nałogiem i może mu się uda bez terapii wstępnej bo nic to nie da ,,strazacy zawodowi odchodzą na emeryture i różnie się ich los toczy od ,,niechigienicznego trybu zycia do bardzo dobrego ,,jeśli znajdzie sobie zajęcie to bardzo dobrze jest w porzadku ale jak nie to jest źle mam tego smutne przykłady z terenu
Awatar użytkownika

bohun
Posty: 192
Rejestracja: śr 24 cze 2009, 08:11
OSP (gm., woj.): (pow. olkuski, małopolskie)
Status: Offline

Re: Mój koniec w OSP.....

Post autor: bohun » śr 23 paź 2013, 20:54

No niestety taka jest praca społecznika i jak to mówią "kto się udziela społecznie ten ma g..no wiecznie". Zgadzam się w 100% z poprzednikami. Nie jest łatwo, zaniedbuje się rodzinę, dzieci, czas wolny poświęca się człowiek całym sercem dla swojej pasji jaką nie wątpliwie jest dla nas OSP. Trzeba tylko umieć to wypośrodkować aby całkowicie się nie zatracić i nie przegiąć w jedną stronę.
Do kolegi furmann, skoro już definitywnie podjąłeś decyzję to może warto by się wstrzymać i dociągnąć do walnego zebrania i w tedy przedstawić swoją rezygnację z członkostwa w zarządzie. Myślę że dobrze by to wyglądało, zakończył byś PEWIEN ROZDZIAŁ W SWOIM ŻYCIU a i życiu jednostki i odszedł z honorem, "przekazując" pałeczkę komuś innemu. Pochwalam to że nie chcesz definitywnie odejść z OSP że nadal chcesz być jej członkiem, w końcu druhowie Ci zaufali i wybrali Cię do zarządu być może po to aby takich zmian dokonać i nie wypada ich tak teraz samych zostawić. Życzę powodzenia.

Topic author
furmann
Posty: 18
Rejestracja: wt 06 mar 2012, 15:24
OSP (gm., woj.): łudzkie,polska,europa
Status: Offline

Re: Mój koniec w OSP.....

Post autor: furmann » czw 24 paź 2013, 11:31

Do kolegi furmann, skoro już definitywnie podjąłeś decyzję to może warto by się wstrzymać i dociągnąć do walnego zebrania i w tedy przedstawić swoją rezygnację z członkostwa w zarządzie. Myślę że dobrze by to wyglądało, zakończył byś PEWIEN ROZDZIAŁ W SWOIM ŻYCIU a i życiu jednostki i odszedł z honorem, "przekazując" pałeczkę komuś innemu. Pochwalam to że nie chcesz definitywnie odejść z OSP że nadal chcesz być jej członkiem, w końcu druhowie Ci zaufali i wybrali Cię do zarządu być może po to aby takich zmian dokonać i nie wypada ich tak teraz samych zostawić. Życzę powodzenia.
tak nie chcę. Zaraz były by zapewnienia zebym został, że przejmą większą część roboty itp. A będzie jak zawsze :)
Ja już skończyłem, telefon miałem gorący ale udało się to załatwić sprawnie. Stracili człowieka który robił wszystko. Idą święta i nowy rok - to będzie czas rodzinny a nie latanie z załatwianiem i kończeniem roku, finanse itp. Żałuje że nie zrobiłem tego wcześniej tak z 2 lata. No ale cóż. Trzymajcie się chłopaki. Będę informował o swoim stanie psychicznym.

PS Mamy zjazd miejsko - gminny i wcale nie mam ochoty wiedzieć co się tam będzie działo :D

zbyszek prezes
Posty: 2
Rejestracja: sob 26 paź 2013, 22:26
OSP (gm., woj.): opole lubelskie
Status: Offline

Re: Mój koniec w OSP.....

Post autor: zbyszek prezes » sob 26 paź 2013, 23:00

Czasem żal odejść bo dużo zrobione a jeszcze więcej do zrobienia. A życie ucieka coraz szybciej dla siebie i dla rodziny też czas musi być a nie tylko kwity sprawozdania bilanse płaszczenie się w urzędach i najlepiej żeby z urzędu nic nie chcieć.Żeby nim jak dobrze robić i jak najwięcej robić to i tak zawsze ktoś będzie niezadowolony.Lepiej zostać zwykłym członkiem wiem coś na ten temat, też mam dość po sześciu latach a lekko nie miałem . Nie ma zarządu idealnego nigdzie, w praktyce to zawsze jest do pracy 2 lub 3 osoby a resztę to widać dopiero przed walnym zebraniem. I wtedy każdy ma najwięcej do powiedzenia i pokazuje swoje mądrości.Dlatego póki pora lepiej odjeść dla własnego zdrowia i psychiki .Nikt tego nie doceni. :D :o :cry:

Józek22
Posty: 90
Rejestracja: śr 03 mar 2010, 10:38
Lokalizacja: woj.lubelskie
Status: Offline

Re: Mój koniec w OSP.....

Post autor: Józek22 » ndz 27 paź 2013, 15:45

no niestety,rozumiem kolegę,sam jestem od kilku lat w zarządzie i mam dość,i na tym niestety cierpi rodzina,najpierw dziewczyna a teraz żona wiesza psy że wolę straż od niej,mówią mi że łóżko do remizy powinienem wstawić,no cóż,niedługo koniec kadencji,niech się inni wykażą,ale jak to mówi stare porzekadło "ta krowa co dużo ryczy to mało mleka daje", jak ktoś mówi, że się mało robi to trzeba zwolnić mu miejsca,niech się chłop wykaże,pozdrawiam kolegów

zbyszek prezes
Posty: 2
Rejestracja: sob 26 paź 2013, 22:26
OSP (gm., woj.): opole lubelskie
Status: Offline

Re: Mój koniec w OSP.....

Post autor: zbyszek prezes » ndz 27 paź 2013, 19:14

Słowa pewnej piosenki mówią tak "każdy swoje dziesięć minut ma" tak jest i w przypadku prezesa zawsze ktoś się znajdzie co będzie zazdrościł tej funkcji i nieraz będzie "kopał dołki" a naprawdę to nie ma czego. To nie dawne lata że ludzie potrafili coś zrobić bezinteresownie a teraz to kasa i kasa i to ryzyko że to co się wypracowało dla jednostki po kilku latach ktoś to "opchnie" za grosze a tak w życiu bywa.Być dobrym prezesem dla wszystkich to wielka sztuka,a żeby zrozumieć i starszych i młodszych i sprostać wymaganiom to prawdziwy sukces.W swojej jednostce jestem prezesem ponad 6 lat zmęczenie daje się we znaki coraz bardziej i pora na odpoczynek,ludzi nie zastąpionych nie ma.Sukcesów wymieniać nie ma sensu medale aby mundur obciążają tylko jeden Pan Bóg gdy zakończymy życie ziemskie wynagrodzi naszą pracę a ludzie na ziemi nigdy. :D :) :cry:

jerardo
Posty: 41
Rejestracja: czw 19 mar 2009, 18:40
Status: Offline

Re: Mój koniec w OSP.....

Post autor: jerardo » śr 30 paź 2013, 21:06

Ja też myślałem żeby zostawić ten cały bałagan Mamy ok 50 wyjazdów rocznie, kiedyś 5-8 przed przejęciem od starych dza..... jednostki Co niby wszystko najlepiej wiedzieli i przez 40 lat nie zrobili tego co jest obecnie po 3 latach działalności Druga strona to PSP to też jedna wielka kpina Jak coś się dzieje poważnego pożar domu itp to wiedza jak zadzwonić i numer znają ale jak pożar trawy to wysyłają jednostkę oddalona 15 km od zdarzenia i taka jest norma Na przekazanie sprzętu od nich nie ma co liczyć bo wszystko ładnie jak się mówi na zebraniach a potem to już................... Jeszcze pozostaje temat zgłaszania wyjazdu Nie możesz wyjechać do pożaru traw który widzisz albo ktoś zgłosi tylko- Osoba zgłaszająca musi zadz .na nr alarmowy i dopiero w zależności od humoru PANA DYSPOZYTORA możesz jechać albo jednostka oddalona o 15 km
Dodatkowo ostatnio mamy zakaz wyjazdu osobą które nie maja kursów i szkoleń z PSP -czyli ochotnicza przeradza się w państwową straż z tym że za darmo
Zostaje jeszcze kwestia strażaków -brak jest zainteresowania ze strony ludności- Bo to nie mam czasu a to gdzieś jedzie albo inna wymówka albo jego to nie interesuje ,są inni to niej jeżdżą Ale najgłośniej krzyczą jak im coś się pali GDZIE STRAŻ Mamy głupi egoistyczny naród Czasami zdarzało się ze kierowca nie miał z kim wyjechać do pożaru bo lepiej jest pic piwo pod sklepem Takie są realia

Kiedyś był poruszany temat strajku OSP to chyba jest najlepsze rozwiązanie Niech PSP wykaże się jacy to oni wspaniali A rząd zobaczy co znaczy POLSKA BEZ STRAŻAKA OCHOTNIKA -gdzie są jakieś uprzywilejowania dla takiego człowieka ,dodatek do emerytury czy coś w tym stylu Zapomniało się o swoich strażach ochotniczych !
Tak wiec STRAJK GENERALNY to chyba jedyne rozwiązanie obecnego stanu -Tylko kto go poprowadzi, jaka forma czy całkowity brak wyjazdów owego dnia czy tylko najpoważniejsze zdarzenia i czy wszystkie jednostki osp się przyłączą??????????????????

Czy warto dalej starać się dla OSP jak tu wszystko pod górkę ?????

jerzy988
Posty: 343
Rejestracja: ndz 06 sty 2013, 20:57
OSP (gm., woj.): OSP BRONISŁAWOWO gm.sadlinki woj. pomorskie
Status: Offline

Re: Mój koniec w OSP.....

Post autor: jerzy988 » śr 30 paź 2013, 21:58

widzicie my strazacy na dole dbamy o to by nasi mieszkańcy czuli sie w miarę bezpiecznie ale już w górę to już tam mało kto ma pojęcie o straży a szczegolnie ochotniczej to juz tylko urzędnicy,,, zobaczcie jak my wybieramy nie mamy z kogo wybrany zarząd rozlatuje sie ten wyjechał ten się ożenił itp. do końca kadencji zostaje naczelnik lub prezes bo i te zmiany są też a w powiecie nieszczęsnym to już się robi klapa tam mamy przeważnie urzędników bo tak wybrano delegatów a województwie sie to powtarza bo znów wybrano delegatów urzędników bo to wójt czy burmistrz czy inny urzędnik i zostaliśmy sami a zarzad główny to psp w mundurach osp ,,ich praca to sympozja i konferencje, podpisywanie porozumień nikomu nie służace itp.kto sie tam troszczy o osp i ich problemach jak by ich nie było było by dla nich lepiej przejdzie kadencja może sie załapie na drugą ,,oni sie opierają na statystykach ilu jest strazaków ile jednostek same papierki, co by tu jeszcze spieprzyć myślą ,
Awatar użytkownika

GLM
Posty: 478
Rejestracja: wt 30 sie 2011, 16:15
OSP (gm., woj.): Długa Koscielna
Status: Offline

Re: Mój koniec w OSP.....

Post autor: GLM » czw 31 paź 2013, 06:28

Protest ? przeciw czemu ? że nas olewają ? tak było od zawsze jak coś się większego dzieje to wiedzą gdzie zadzwonić po ochotników . Sam protest mógłby wygldac w ten sposób ze oflagujemy samochody z postulatami np. Vat 23 % :?: :?: :?: :?: :?: :?: (derektywa unijna ) Ja mysle że odmowa wyjazdu do pożaru to tak jak odmowa udzielenia pierwszej pomocy, na to się nie piszę .Takich prezesów jak kolega jest w Polsce bardzo wiele i zapewne są zgrzyty w każdej jednostce ja osobiście też kilka razy rezygnowałem , ale szkoda zmarnować całego dorobku ( problemy z PSP) ten sam problem w całym kraju z gminą też. Funkcja w zarządzie to nie tylko wyjazdy do zagrożeń to wiele innych prac np.papierkowych jazdy po różnych instytucjach itd. I bez urazy dla wszystkich zgadzając się na funkcje w zarządzie trzeba wiedzieć na co człowiek się pisze , to nie tylko szpan gwiazdkami na klapie , kazdy ma swoje obowiązki zgodne ze statutem. A co ? jeśli straż się buduje ? w trakcie tyle spraw dochodzi , załatwiania .... itd. Wtedy jest urwanie głowy , wiadomo rodzina dom....dobry pomysł jest na wciągnięcie ( zapisanie zony do straży ) wtedy inaczej to postrzega , więcej tolerancji i zrozumienia , narzeczoną też mozna zarazić OSP . Kto wiele lat jest strażakiem zna ten problem we wszystkich jednostkach jest podobnie sa zgrzyty , zazdrość , mądrzenie się ,czy obrabianie dupy . I nie chce mi się wierzyc ze gdzieś jest cacy lali . Idę budować remizę dalej
Święty Florianie patronie nasz ,miej w opiece naszą Straż

Fistach
Posty: 919
Rejestracja: pn 06 cze 2011, 17:21
OSP (gm., woj.): Kraków, Małopolska
Status: Offline

Re: Mój koniec w OSP.....

Post autor: Fistach » czw 31 paź 2013, 07:13

jerardo pisze:Ja też myślałem żeby zostawić ten cały bałagan Mamy ok 50 wyjazdów rocznie, kiedyś 5-8 przed przejęciem od starych dza..... jednostki Co niby wszystko najlepiej wiedzieli i przez 40 lat nie zrobili tego co jest obecnie po 3 latach działalności
Gratulacje!
jerardo pisze:Druga strona to PSP to też jedna wielka kpina Jak coś się dzieje poważnego pożar domu itp to wiedza jak zadzwonić i numer znają ale jak pożar trawy to wysyłają jednostkę oddalona 15 km od zdarzenia i taka jest norma Na przekazanie sprzętu od nich nie ma co liczyć bo wszystko ładnie jak się mówi na zebraniach a potem to już................... Jeszcze pozostaje temat zgłaszania wyjazdu Nie możesz wyjechać do pożaru traw który widzisz albo ktoś zgłosi tylko- Osoba zgłaszająca musi zadz .na nr alarmowy i dopiero w zależności od humoru PANA DYSPOZYTORA możesz jechać albo jednostka oddalona o 15 km
Ale nikt Ci nie może jechać i zabronić ratować (jak masz wszystkie papiery). Zgłaszasz wyjazd i jedziesz - jesteście (OSP) organizacją, która służy lokalnej społeczności. Mało tego prawnym (i moralnym) obowiązkiem jest udzielanie pomocy bliźniemu. Zgłaszasz, że jedziesz i działasz.
jerardo pisze:Dodatkowo ostatnio mamy zakaz wyjazdu osobą które nie maja kursów i szkoleń z PSP -czyli ochotnicza przeradza się w państwową straż z tym że za darmo
Ktoś kiedyś powiedział: musimy być profesjonalni nawet jeśli jesteśmy ochotnikami. Niestety, moda z USA na odszkodowania w ciągu kilku lat dojdzie również na arenę straży pożarnych w kraju i jak na ten moment będzie masakra.
jerardo pisze:Zostaje jeszcze kwestia strażaków -brak jest zainteresowania ze strony ludności- Bo to nie mam czasu a to gdzieś jedzie albo inna wymówka albo jego to nie interesuje ,są inni to niej jeżdżą Ale najgłośniej krzyczą jak im coś się pali GDZIE STRAŻ Mamy głupi egoistyczny naród Czasami zdarzało się ze kierowca nie miał z kim wyjechać do pożaru bo lepiej jest pic piwo pod sklepem Takie są realia
To niestety wszędzie tak jest.
ODPOWIEDZ